14 Sty

W HISTORYCZNYM ROZWOJU NAUKI

W historycznym rozwoju nauki wciąż przeto splatają się ze sobą następujące przyczyny: 1) warunki ustrojowe, w szczególności gospodarcze, polityczne, społeczne, cywilizacyjne i kulturowe; 2) ogólne dążenia i przekonania ludzi nauki co do wartości wiedzy, co do źródeł prawdziwego poznania, co do’ sposobu badań sensow­nych itp.; 3) splot warunków osobistych i przypadkowych wyda­rzeń, dzięki którym dany uczony obrał właśnie karierę uczonego, a nie jakąś inną; 4) wreszcie omówiona wyżej pokrótce „logika niewiedzy”, tj. „nacisk” na umysł pracownika nauki względnie kandydata na pracownika, obiektywnego i w danym czasie aktual­nego stanu wiedzy i niewiedzy; nieco ściślej: stanu niewiedzy na tle osiągnięć, błędów i braków wiedzy dotychczasowej, a w ślad za tym stanu wiedzy postulowanej, potrzebnej, wiedzy już po tro­chu, acz niewyraźnie przewidywanej. To wszystko razem wyzna­cza kroki badawcze pojedynczego uczonego, a z lotu ptaka („histo­rycznego”) — „marsz dziejowy” nauki.

14 Sty

OSIĄGNIĘCIA TWÓRCZE

Oczywiście reagują również i niemniej na osiągnięcia twórcze, na poglądy, które im trafiają do przekonania, na problemy, metody, koncepcje, odkrycia, które ich urzekają, pociągają za sobą, każą naśladować, prowadzić dalej prace po­przedników, uznanych za mistrzów itp.Ich reakcje pozytywne czy negatywne uzależnione są od wielu czynników umysłowych i uczuciowych. Otóż reakcje te mają war­tość dla postępu nauki, jeśli lub w miarę jak są przystosowane do obiektywnego stanu wiedzy przejętej od poprzedników, pośrednio do rzeczywistości na danym odcinku badań naukowych. Jeśli bo­wiem nie są przystosowane, ich nowy trud badawczy albo w ogóle nie wchodzi w rachubę, albo szybko ulega eliminacji. Zupełnie tak samo, jak w sporcie.Znaczy to, że uczeni „przejmujący pałeczkę sztafety” nie mogą się zainteresować byle czym, krytykować i badać byle co, snuć teorie według widzimisię, ale czynić to winni w należytym związ­ku i przystosowaniu do wiedzy już osiągniętej. Tak jak w grze w szachy lub domino. Posługując się językiem literackim, można by powiedzieć, że logika wydarzeń historycznych (na odcinku ba­dań naukowych) idzie tu w parze z „logiką niewiedzy” i z psycho­logią myślenia.

14 Sty

WARTOŚĆ TYMCZASOWA

Gdyby nawet wyniki jego trudu były ze wszech miar pomyślne, mają one zawsze tylko wartość tymczasową. Nie wszystko w jego stwierdzeniach faktów innym uczonym wydaje się pewne, ścisłe dokładne, nie wszystko w metodzie jego badań i w jego teorii naukowej jest logicznie spoiste. Co więcej, budzi się zwykle wiele pytań pochodnych, w ślad za nimi wiele nowych problemów. Skut­ki powyższe w pewnej mierze wynikają z zawodowej zawiści kole­gów, ale w mierze przeważającej, z natury myślenia, z granic ludzkiej inteligencji, pomysłowości twórczej, wytrzymałości „ner­wowej”, pracowitości itp. Po prostu na pewne osiągnięcia danego uczonego stać, na inne już nie. Pałeczkę w sztafecie, jaką jest historyczny rozwój nauki, przejmują z kolei uczeni inni, mniej lub więcej uzdolnieni bądź szczęśliwi. Naukoznawczo (a nie motywacyjnie) rzecz biorąc, reagują oni na błędy, braki i luki w osiągnięciach swych poprzedników. (Wo­bec tego krytyka naukowa jest jednym z głównych motorów po­stępu naukowego).

14 Sty

POSZUKIWANIA Z KONIECZNOŚCI

Kto wie jasno, czego nie wie, czyli czego szuka i chce się dowiedzieć, ma tym samym‘szansę główną po temu, aby się dowiedzieć; aby daną rzecz poznać. Jeśli bowiem nie wie, czego szukać, na nic nie przyda mu się nie wie­dzieć, jak bogata jest wiedza osobista w danej dziedzinie. Poszukiwania z konieczności prowadzą do* skupienia się na pyta­niach: Jak? Jak to „rozgryźć”? Jak ten problem rozwiązać? A w ślad za tym prowadzą do mniej więcej trafnych pomysłów, konstrukcji lub odkryć metodologicznych. Ze skuteczną metodą „w ręku” uczony prowadzi badania — mniej lub więcej szczęśli­wie — kończy je i opracowuje. Dochodzi do wyników, tj. do stwier­dzenia (przeczuwanych, poszukiwanych, czasem zupełnie nieocze­kiwanych) faktów, odkryć, praw naukowych, z kolei niekiedy do spoistych teorii naukowych. Jak dalece pomyślne są jego wy­siłki i wyniki pracy, w dużej mierze zależy od uzdolnień uczone­go, od jego charakteru i od splotu warunków środowiskowych jego pracy.

14 Sty

W UPROSZCZONYM UJĘCIU

Nie, nie wystarczy, jeszcze bowiem nie­zbędne jest uwzględnienie przyczyn znamiennego faktu, że w da­nym czasie wielu uczonych zajmowało się (i nadal zajmuje się) w gruncie rzeczy jednakowymi problemami i próbuje je „roz­gryźć”.Czy w grę wchodzi tu metoda czy tzw. „owczy pęd”? W pewnej mierze zapewne tak, ale przyczyna właściwa tego zjawiska leży gdzie indziej. Gdzie? Nasuwa się odpowiedź paradoksalna: „W lo­gice niewiedzy”. Jest to — można by rzec — immanentne (we­wnętrzne) źródło rozwoju wypadków w dziejach naukowych ba­dań, poszukiwań, błędów, odkryć, teorii i dzieł naukowych. „Lo­gika niewiedzy” wraz z tłem ustrojowym i konkretnymi danymi z biegu życia ludzi nauki daje nam w zasadzie wystarczające wy­jaśnienie dziejów poszczególnych nauk.W ujęciu uproszczonym sprawa przedstawia się tak: Jeśli tylko istnieje dostatecznie gorące zarzewie do przeciwstawienia się tra­dycji danego rodzaju (na polu nauki, głównie w postaci stwierdzo­nych krytycznie braków, błędów i niejasności w opisie danych faktów, w teoriach naukowych lub w metodach badań), z energii buntu i wątpliwości zaczynają się wyłaniać mniej lub więcej spre­cyzowane pytania, z nich gorzej lub lepiej uzasadnione problemy; w szczególności problemy naukowe.

14 Sty

„LOGIKA NIEWIEDZY”, CZYLI WARUNKI WEWNĘTRZNE ROZWOJU NAUKI

Znajomość warunków ustrojowych (gospodarczych, społeczno- -politycznych, cywilizacyjnych i ogólnokulturowych) pozwala od­powiedzieć na pytanie, czemu to właśnie w w. XVI dokonał się ruch iście rewolucyjny „zrywania z drzemką dogmatyczną” śred­niowiecza i gorączkowego szukania wiedzy w oparciu o doświad­czenie i rozum, a nie o uznane z dawna autorytety. Znajomość ideałów, jakie w trakcie poszukiwań krystalizowały się, prowa­dziła nas do zrozumienia kierunku wysiłków badawczych, jaki obrali twórcy nauki nowożytnej.Czy wystarczy to do zrozumienia przebiegu dziejów nowożytnej nauki? Czy wypadki konkretne badań, niepowodzeń i odkryć wy­magają jeszcze tylko stwierdzenia konkretnych wydarzeń z biegu życia pojedynczych uczonych (idących „ławą” w znanym już kie­runku), aby dać mu pełną satysfakcję poznawczą w sensie takim oto: „Teraz już wiemy wszystko” lub: „Sprawa genezy danego odkrycia jest już jasna”?

14 Sty

ZWYCIĘSKA FIZYKA

Wszak Galileusz — to mechanika, to nowa, zwy­cięska fizyka. Znaczyło to, że wszelkie zjawiska przyrody należy traktować mechanistycznie, tj. jako układ wektorów i jako ruchy ciał w przestrzeni.Gdy nowe ideały poznania naukowego raz się zakorzeniły, sta­nowiły odtąd wzorzec jedyny i — jak się zdawało — nieomylny naukowego poznania. Triumfowały w wieku XVIII. W wieku na­stępnym nieco przyblakły, acz nadal- pozostawały podstawą badań naukowych, w każdym razie przyrodniczych.Dopiero materializm dialektyczny w połowie XIX w. położył im tamę, w każdym razie na odcinku mechanistycznego spojrzenia na świat. A gdy pod koniec ubiegłego wieku rozgorzał spór meto­dologiczny na temat podstaw nauk humanistycznych, w szczegól­ności historycznych, okazało się, że ideały nauki, powstałe w wie­ku XVII, a utrwalone w następnym, mają znaczenie ograniczone tylko do części badań doświadczalnych, w szerokim sensie tego słowa obejmującym również historiografię. Ale w naukach nie­których, np. w psychologii, wciąż jeszcze „pokutują” ślady me- chanicystycznego poglądu na świat.

14 Sty

IDEAŁY POZNANIA NAUKOWEGO

Można by rzec, że stopniowo empirystyczne ideały nauki za­częły się w pewnej mierze równoważyć z racjonalistycznymi. Wciąż jednak i po dziś dzień w codziennym trudzie badawczym tysięcy ludzi nauki przeważa ideał empirystyczny Bacona.Co więcej, ideały poznania naukowego, jakie stopniowo i w nie­ustannej walce ideologicznej wypracowywali ludzie późnego Odro­dzenia, miały zarazem charakter zdecydowanie mechanicystycz- ny26. Złożyło się na to kilka przyczyn: obiektywne zapotrzebowa­nie na wiedzę naukową z dziedziny zjawisk mechanicznych (usprawnienie transportu, konstrukcja maszyn produkcji manu­fakturowej, ulepszanie broni palnej itp.), tradycje wiedzy antycz­nej, na odcinku fizyki również z tej samej dziedziny nawrót do starożytnego atomizmu (Leucypa, Demokryta, Epikura) jako, praktycznie biorąc, jedynej alternatywy racjonalnej dla arystote- lizmu w próbach powiązania nowej nauki z założeniami filozoficz­nymi (platonizm do tego celu zupełnie się nie nadawał), jeśli zwłaszcza wziąć pod uwagę antykościelne, antyteologiczne, a więc pośrednio antyidealistyczne nastawienie jej twórców, wreszcie również wpływ potężny autorytetu Galileusza, właściwego jej inicjatora.

14 Sty

DOTYKOWE SPOSTRZEŻENIE

Przy tym spostrzeżenia dotykowe miewają zwykle wartość kontroli dodatkowej. Ważne skądinąd spostrzeżenia słuchowe (np. mowa, śpiew, muzyka, ha­łasy itp.) „uprzedmiotowia się” w sposób wzrokowy, np. w formie słów pisanych, nut, wykresów, fal dźwiękowych itp.W ogólnym ujęciu ideały nauki nowożytnej były początkowo w zasadzie empirystyczne. Tkwiła w nich przemożna wiara w wartość poznania zmysłowego, w szczególności wzrokowego. Gdy jednak z czasem poczęto uogólniać odkrycia i opracowywać teorie naukowe, zwłaszcza teorie mechaniki, stopniowo zaczęto korygować empiryzm Bacona i jemu podobnych i uzupełniać go wyrazami uznania dla abstrakcji rozumowych; co prawda dla abstrakcji wyłaniających się z naukowego doświadczenia zmysło­wego. W parze z tym procesem szedł rozwój matematyki jako in­strumentu poznania naukowego, i to zarówno na odcinku doświad­czalnych pomiarów, jak też abstrakcyjno-teoretycznego opisu zja­wisk.

14 Sty

PIERWSZOPLANOWA WAŻNOŚĆ

Wynika stąd pierwszoplanowa ważność różnego pokroju in­strumentów pomiarowych w fizyce i naukach pochodnych. A zatem idee eksperymentu, ścisłości pojęć i dokładności po­miarów należą do podstaw nowożytnej nauki. Dodajmy: do pod­staw, których ważność niezmiennie potwierdzała się w praktyce.W fizykalnym ideale nauki mieściło się przekonanie co do szcze­gólnej i całkiem wyjątkowej roli wzroku w naukowym poznawa­niu przyrody: „Tyle poznania prawdziwego i sprawdzalnego, czyli obiektywnego, ile możliwości wzrokowego dotarcia do zjawisk badanych”. Tak mniej więcej można by w uproszczeniu przedsta­wić ideał ten względnie stanowisko epistemologiczne. Krótko: fi­zykalny ideał nauki był ideałem „wzrokopochodnym”.Fizycy, astronomowie, chemicy, biolodzy, ludzie medycyny opi­sują faktycznie to, co jest naoczne. Przedstawiają związki zależno­ści, ruchu, stosunki geometryczne między składnikami lub kolej­nymi fazami tego, co widać; tego, co „okiem i szkiełkiem mędrca” można stwierdzać jako stan faktyczny.